
Z tarczą w Połczynie
2017-10-30Zwycięstwo w Połczynie Zdroju odnieśli nasi piłkarze w sobotnim deszczowym starciu z miejscową Pogonią.
Wyszliśmy z tej "bitwy" zwycięsko i co najważniejsze zdobyliśmy 3 punkty zarówno dla nas samych jak i dla naszych kibiców, którzy w dużym gronie pojawili się w Połczynie. Bo gdyby ktoś zapomniał to graliśmy na boisku lidera tabeli przed tą kolejką. Warto było być w sobotę w Połczynie i cieszyć się z bohaterami tego pojedynku z tego kompletu punktu. Nie ważne były zdarte gardła czy mokre całe spodnie, buty, itp.. :) Radość z wygranego meczu była ogromna, nasi piłkarze pokazali ogromną wolę walki zarówno przez całe spotkanie jak i w końcówce, która była kluczowa dla losu tego spotkania.
W pojedynku z Pogonią Połczyn Zdrój, trener Błoni Paweł Drozdowski miał komplet zawodników. Pierwsze minuty meczu były dość spokojne i wyrównane. W 12 minucie po raz pierwszy zaatakowali miejscowi. Dośrodkowanie Pogoni z rzutu wolnego i strzał z głowy pomocnika z Połczyna Zdroju przeleciał obok bramki. Tak naprawdę od 15 minuty nasz zespół powinien wyjść na prowadzenie. Świetna "klepka" naszej drużyny gdzie ostatecznie Wojciech Gersztyn znalazł się sam na sam z bramkarzem Pogoni i w tej dogodnej sytuacji Gersztyn przestrzelił obok bramki. W 18 minucie nastąpiła zmiana w bramce sobotnich gospodarzy. Doświadczonego bramkarza Mariusza Pedrycza zastąpił Marek Toboła. W 20 minucie ręką w polu karnym Pogoni zagrywa były piłkarz Błoni, Adrian Pietrzela i nasz zespół miał rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Wojciech Gersztyn, 0-1. W 25 minucie bardzo dobrej okazji nie wykorzystał Sławomir Woszczyński, zawodnik z Połczyna który będąc sam na sam z Kowalczukiem uderzył po prostu lekko i nasz bramkarz obronił to uderzenie bez problemu. W kolejnej akcji miejscowym udało się strzelić bramkę, ale na nasze szczęście przy uderzeniu gracz Pogoni był na pozycji spalonej i sędzia liniowy prawidłowy odgwizdał "spalonego". W 31 minucie kontra Pogoni zakończona strzałem blisko słupka bramki Kowalczuka. W 44 minucie było nerwowo pod naszą bramką ale ostatecznie udało nam się wyjść z tego bez straconej bramki. Lekkie uderzenie miejscowych jedynie przed siebie wybił Kowalczuk, a następnie napastnik Pogoni dobił uderzenie i w porę świetną już teraz interwencją popisał się Mateusz tym samym zapobiegł utracie bramki. Do przerwy piłkarze Błoni Barwice prowadzą w Połczynie 1-0.
Bez zmian drugą połowę rozpoczęli Barwiczanie. Od początku tej odsłony do wielkiego ataku ruszyli gospodarze. Widać było twardą rozmowę w szatni naszego rywala w przerwie meczu. Efektem tych ataków była bramka strzelona w 48 minucie przez Mateusza Kowalczyka, najlepszego strzelca Pogoni który niezbyt mocnym uderzeniem po błędzie naszego bramkarza wyrównał wynik meczu, 1-1. W 55 minucie nasi zawodnicy nie wykorzystali błędu młodego bramkarza Pogoni w polu karnym i ostatecznie za pola karnego strzał Łukasza Zbroszczyka przeleciał blisko poprzeczki. W 64 minucie strzał z rzutu wolnego zza pola karnego oddał Dominik Woś i piłka przeleciała blisko słupka. Kolejne minuty były z lekką przewagą Pogoni, która koniecznie chciała strzelić drugą bramkę, tym samym gospodarze ciągłymi atakami tracili coraz więcej sił. Z kolei nasza drużyna czekała na kontrę która może przynieść nam korzyść. Stało się jednak tak, że to miejscowi strzelili bramkę na 2-1 a jej autorem był Mateusz Hamer. Piłkarski "wielbłąd" w tej sytuacji popełnił Mateusz Kowalczuk, który stracił piłkę przed polem karnym, a Hamer skutecznie okiwał naszych obrońców i praktycznie strzałem do pustej bramki dał gospodarzom prowadzenie. I tak naprawdę po tej bramce zaczęły się jeszcze większe emocję niż przez cały mecz. W 87 minucie dośrodkowujemy z rzutu rożnego, obrońca Pogoni wybija piłkę głową a Mariusz Kreft (ostatnie mecze grał jako bramkarz) ładnym wolejem z lewej nogi pokonuje Tobołę i tym samym doprowadził do remisu. Gdy wydało się że ten mecz może zakończyć się remisem 2-2, kapitalny atak przeprowadzili zawodnicy trenera Drozdowskiego, którzy ponownie wyszli na prowadzenie. Gersztyn zagrał do Zbroszczyka który spokojnie przełożył obrońcę po czym dograł do wybiegającego na pozycję sam na sam Marcina Pieczary, a naszemu zawodnikiem pozostało jedynie wpakować piłkę do siatki i wyprowadzić nasz zespół na prowadzenie, 2-3. Jednak nasza radość nie trwała zbyt długo bo już w kolejnej sytuacji to miejscowi strzelili kolejną bramkę. Błąd w naszej obronie i ostatecznie piłkę pod nogi otrzymał Paweł Świebodzki, który mocnym strzałem pokonał Kowalczuka. Już chyba każdy był przekonany że ten mecz zakończy się remisem bo już i sędzia główny patrzał na swój zegarek, ale szybko na połowę Pogoni przedarli się nasi zawodnicy po czym Dominik Woś uderzył ,za pola karnego, Toboła wybił futbolówkę przed siebie a w idealnym miejscu znalazł się Łukasz Zbroszczyk, który dobił to uderzenie strzałem do pustej bramki i zapewnił naszej drużynie jakże ważne 3 punkty !
Po szalonym meczu komplet punktów do Barwic przywiozła drużyna trenera Pawła Drozdowskiego. Takich chwil radości chcielibyśmy przeżywać jak najczęściej. Tak po krótce na zakończenie tej obszernej relacji należy napisać że pierwsza połowa była mądrze rozegrana przez naszą drużyną, to my lepiej rozegraliśmy ją taktycznie i przede wszystkim skuteczniej. Druga połowa od początku była z przewagą Pogoni, jednak to nasi zawodnicy zostawili sobie więcej sił na końcówkę i w samej końcówce przesądzili o losach meczu.
JK
Skład Błoni : Mateusz Kowalczuk - Łukasz Zbroszczyk (Patryk Zaborowski 93'), Łukasz Drab, Mariusz Kreft, Maciej Kondratowicz - Marek Bernaciak (Maciej Telążka 52'), Mariusz Dziwirski, Dominik Woś, Łukasz Mikołajczyk (Marcin Pieczara 66') - Daniel Buszowiecki (Sebastian Adamiak 87'), Wojciech Gersztyn